Szósta rano w listopadzie
Szósta rano w listopadzie
Tak ciężko
bez Ciebie
tak ciężko
Jak szósta rano
w listopadzie
Jak sumienie przed zaśnięciem
Jak ostateczne decyzje
tak ciężko,
choć dopiero południe
Tak zimno
Jak w TLK w drodze do Warszawy
Jak stopy poza kołdrą
Jak woda w schroniskowym prysznicu
Jak głos z biletomatu
i jak ściany tego miasta
tak zimno,
a przecież już piętnasta
Tak samotnie
jak wśród tłumu
jak bez odpowiedzi Boga
jak w największym niepokoju
i w największym wstydzie
Jak można tak ciężko, zimno i samotnie
Gdybyś był tu obok
byłoby odwrotnie



Komentarze
Prześlij komentarz