Nikt mnie tak nie zna jak pobliski las
Nikt mnie tak nie zna jak pobliski las
Na przestrzeni lat przedeptany z każdej strony
Nikt nie widział tylu moich strat, tylko nadziei i niepokojów.
Wita mnie za każdym razem otwartym łukiem gałęzi, powyginanych przez czas i wichry dziejów.
Ciągle się zmienia, a ciągle jest ten sam, korzeniami sięga daleko wgłąb, liście wystawia na wiatr i pnie się do nieba
Próbuję jak ten las trwać, a jednocześnie się zmieniać, sięgać naraz i w górę i w dół, zapuszczać korzenie do podziemnych wód i piąć się na palcach do spłoszonych chmur
Nie zna mnie nikt lepiej, niż ten las
Pamięta dotyk mej dłoni na korze, pamięta pod jakim z drzew traciłam nadzieję, gdzie umierałam, gdzie potknęłam o korzeń.
Mam przeczucie, że gdy kiedyś nadejdzie mój czas, to na tej ściółce się cicho położę, zaszumią gałęzie, zaśpiewają ptaki, opadną liście
I poczuję się tak jak w domu.
Następnego dnia wstanę i stanę wśród drzew, i nieśmiało wypuszczę pierwsze liście. I znów wszystko się zmieni, choć zostanie takie samo, a ja w końcu nauczę się trzymać ziemi i w górę spoglądać jak słońce się mieni.


Komentarze
Prześlij komentarz