Macedonia, FYROM, Republika Północnej Macedonii - czyli o tym, dokąd właściwie jedziemy
Za tydzień wyruszamy do Macedonii. Choć brzmieć może to dość
zabawnie i świadczyć o ograniczonym postrzeganiu świata jest to pierwszy z odwiedzanych przeze mnie
samodzielnie krajów, który nie należy do UE. Co za tym idzie nie dość, że nie obowiązuje na jej terenie np. Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego,
powszechnie znana jako EKUZ, wciąż obowiązuje roaming, od którego dość
szybko się odzwyczailiśmy po tym, gdy w zeszłym roku został on zniesiony w
obrębie UE. Jak się okazało jest to również kraj, w którym konieczna jest poświadczona
notarialnie zgoda od prawnych opiekunów osoby niepełnoletniej na jej
przebywanie na terenie państwa.
Jest to również wciąż mało uczęszczany kierunek, w porównaniu do leżącej obok Grecji, która nomen omen toczy polityczną walkę z Macedonią o zmianę nazwy tego małego kraju i jego polityki historycznej. Była Jugosłowiańska Republika Macedonii (tzw. FYROM – Former Yugoslav Republic of Macedonia) jak nazwano ją na forum ONZ-u ponoć nieustannie szuka swojej tożsamości, a wynikiem tych poszukiwań są stawiane na każdym kroku pomniki czy to Filipa Macedońskiego czy Aleksandra Wielkiego z towarzystwem lub nie, dzielnego konia Bucefała. To zaś nie podoba się Grecji, która zresztą raczej słusznie uważa to za duże historyczne naciągnięcie, zważając na to, iż starożytna Macedonia zamieszkiwana była przez greckie plemię Dorów, a nie południowych Słowian, którzy przybyli znacznie później. Nie da się jednak ukryć, że współczesna Republika Macedonii, obejmuje ok. 40% Macedonii starożytnej, więc ma do tych odwołań podstawy. Dziwić może i zresztą dziwi niesłychany upór Grecji trwający od momentu powstania państwa macedońskiego, aż do teraz, by ta zmieniła swą nazwę. O ile na początku było to dość zrozumiałe - władze kraju obawiały się zaistnienia ruchów separatystycznych w północnej części kraju zwanej właśnie Macedonią - o tyle teraz wygląda to na niepotrzebny przejaw nacjonalizmu i zabezpieczania swojej pozycji niekwestionowanego giganta turystycznego tej części Europy. Zupełnie tak jakby mała Republika Macedonii mogła im w tym przeszkodzić bardziej, niż ich własne zadłużenie. Teraz przez kraj przetaczają się protesty po tym jak 12 czerwca br premierzy ogłosili porozumienie dot. zmiany nazwy kraju na Republikę Północnej Macedonii. Ponieważ udajemy się kolejno do kraju Macedonii, a później między innymi do greckiej prowincji Macedonii zobaczymy jak z bliska wygląda ten konflikt. Choć z tego co udało mi się do tej pory wyczytać, by wkurzyć mieszkańca północnej Grecji wystarczy użyć nazwy Macedonia w odniesieniu do północnego sąsiada. Może po rozmowie z Grekami okaże się, że też mają swoje racje mimo, że na pierwszy rzut oka to przywiązanie do historycznej ścisłości może przynieść niewielkie korzyści przy dużo większych szkodach i rozpalić wśród szamotającej się i szukającej swojej tożsamości ludności Macedonii kompleksy, a dalej nacjonalizmy. Podsumowując mam nadzieję, że moja niekonsekwencja mimo wszystko pozwoli na publikację kolejnych postów już z wyjazdów, które, mam nadzieję, będą żywsze niż ten J.
Jest to również wciąż mało uczęszczany kierunek, w porównaniu do leżącej obok Grecji, która nomen omen toczy polityczną walkę z Macedonią o zmianę nazwy tego małego kraju i jego polityki historycznej. Była Jugosłowiańska Republika Macedonii (tzw. FYROM – Former Yugoslav Republic of Macedonia) jak nazwano ją na forum ONZ-u ponoć nieustannie szuka swojej tożsamości, a wynikiem tych poszukiwań są stawiane na każdym kroku pomniki czy to Filipa Macedońskiego czy Aleksandra Wielkiego z towarzystwem lub nie, dzielnego konia Bucefała. To zaś nie podoba się Grecji, która zresztą raczej słusznie uważa to za duże historyczne naciągnięcie, zważając na to, iż starożytna Macedonia zamieszkiwana była przez greckie plemię Dorów, a nie południowych Słowian, którzy przybyli znacznie później. Nie da się jednak ukryć, że współczesna Republika Macedonii, obejmuje ok. 40% Macedonii starożytnej, więc ma do tych odwołań podstawy. Dziwić może i zresztą dziwi niesłychany upór Grecji trwający od momentu powstania państwa macedońskiego, aż do teraz, by ta zmieniła swą nazwę. O ile na początku było to dość zrozumiałe - władze kraju obawiały się zaistnienia ruchów separatystycznych w północnej części kraju zwanej właśnie Macedonią - o tyle teraz wygląda to na niepotrzebny przejaw nacjonalizmu i zabezpieczania swojej pozycji niekwestionowanego giganta turystycznego tej części Europy. Zupełnie tak jakby mała Republika Macedonii mogła im w tym przeszkodzić bardziej, niż ich własne zadłużenie. Teraz przez kraj przetaczają się protesty po tym jak 12 czerwca br premierzy ogłosili porozumienie dot. zmiany nazwy kraju na Republikę Północnej Macedonii. Ponieważ udajemy się kolejno do kraju Macedonii, a później między innymi do greckiej prowincji Macedonii zobaczymy jak z bliska wygląda ten konflikt. Choć z tego co udało mi się do tej pory wyczytać, by wkurzyć mieszkańca północnej Grecji wystarczy użyć nazwy Macedonia w odniesieniu do północnego sąsiada. Może po rozmowie z Grekami okaże się, że też mają swoje racje mimo, że na pierwszy rzut oka to przywiązanie do historycznej ścisłości może przynieść niewielkie korzyści przy dużo większych szkodach i rozpalić wśród szamotającej się i szukającej swojej tożsamości ludności Macedonii kompleksy, a dalej nacjonalizmy. Podsumowując mam nadzieję, że moja niekonsekwencja mimo wszystko pozwoli na publikację kolejnych postów już z wyjazdów, które, mam nadzieję, będą żywsze niż ten J.



Komentarze
Prześlij komentarz