Ballada o człowieku z dynią na głowie


CZŁOWIEK Z DYNIĄ NA GŁOWIE

W dziadowską noc
zobaczyłam go przy barze
wątpie, że go tym obraże 
gdy go nazwę panem z dynią

Ów, wspomniany, był wpół smutny
czy zaspany
i samotnie sączył whisky, albo inne alkohole

czym zapijał swoje dole,
swoje smutki, co go pchnęły
by w noc dziadowską
wyjść w miasto z czapką
dynię przedstawiającą

A ja w tę noc tak wstrętnie
przeszłam przy nim, 
obojętnie
i przy jego czapce z dynią
i to moją będzie winą

kiedy w przyszłą noc dziadowską
żalem zdjęty, sam ze swą troską,
gdy przypomni zeszłe lata
kiedy z głupią dynią latał

licząc, że przyjaciół pozna,
życzliwości ludzkiej dozna,
doznał tylko poniżenia
i zimnej obojętności.

Gniew go zmrozi aż do kości
I ponownie stanie w barze
dynie w krwi naszej wymarze
I nad trupów naszych stosem
rzeknie "jedną whisky proszę".

Jaki morał z tego płynie?
Zawsze witaj Pana Dynię






Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty